76% firm w 2026 r. walczy z zatorami płatniczymi. Czy Twoja jest wśród nich?
Zatory płatnicze nie są nowym problemem. Nowa jest skala i napięcie, z jakim wiele firm wchodzi w 2026 rok: koszty rosną, a pieniądz „utknięty” w fakturach zaczyna blokować decyzje.
W praktyce wygląda to tak: firma ma sprzedaż i wynik na papierze, ale brakuje jej gotówki wtedy, gdy trzeba zapłacić ludziom, podatkom i dostawcom. Jeśli to brzmi znajomo, zobacz też:
5 błędów w zarządzaniu płynnością finansową MŚP — i jak je naprawić.
Co mówią dane: 76% firm planuje działania, a zaległości sięgają ok. 46,2 mld zł
Z badania Keralla Research przygotowanego dla BIG InfoMonitor wynika, że 76% firm w 2026 r. planuje wdrożyć działania ograniczające zatory płatnicze.
Jednocześnie raporty oparte o Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i bazę BIK pokazują, że na koniec listopada 2025 r. zaległości firm w Polsce sięgały ok. 46,2 mld zł (zaległe zobowiązania min. 500 zł, opóźnienie min. 30 dni).
W samym badaniu widać też dynamikę postrzeganego ryzyka: ryzyko zatorów płatniczych wskazuje 19% firm, podczas gdy w 2022 r. było to 1%.
Jeśli chcesz podejść do tematu „wdrożeniowo”, a nie opisowo, zobacz pokrewny wpis:
Zatory płatnicze w 2026: 9 działań, które chronią gotówkę w polskich MŚP.
Dlaczego w 2026 zatory bolą bardziej niż wcześniej?
Bo wiele firm latami traktowało opóźnienia jako „normę branżową”: „klient zapłaci, tylko później”. Tyle że „później” ma cenę — i w 2026 ta cena rośnie.
Efekt? Zator przestaje być „drobnostką księgową”. Staje się ryzykiem operacyjnym — bo ogranicza inwestycje, wymusza droższe finansowanie i podnosi stres właściciela.
W tym kontekście kluczowa jest przewidywalność. Jeśli chcesz wdrożyć prosty rytm zarządzania gotówką, zobacz:
13-tygodniowa prognoza płynności: jak wdrożyć ją w 7 dni.
Trzy miejsca, gdzie zatory rodzą się najczęściej
1) Sprzedaż bez weryfikacji kontrahenta
Kontrakt podpisany, towar wysłany, faktura wystawiona — a nikt nie sprawdził, czy klient ma zdolność kredytową i nawyk płacenia. Weryfikacja w rejestrach dłużników i analiza podstawowych sygnałów ryzyka to zwykle kwestia kilkunastu minut. Zaniechanie potrafi kosztować tygodnie (albo miesiące) odzyskiwania należności.
2) Warunki płatności ustawiane „na oko”
„60 dni dla każdego, bo tak jest w branży.” Problem: różni klienci = różne ryzyko. Dojrzała praktyka to segmentacja: nowy klient startuje krócej (albo zaliczka), stały i wiarygodny może mieć dłuższy termin — ale pod kontrolą limitu.
3) Brak systematycznego monitoringu należności
Faktura wychodzi i… znika. Brak przypomnienia przed terminem, brak reakcji dzień po terminie, brak eskalacji po przekroczeniu. To nie jest „problem księgowości”. To problem procesu i odpowiedzialności.
Co firmy planują zrobić w 2026 — i co faktycznie działa
Jeśli temat płynności „żyje” u Ciebie głównie w stresie i na saldzie konta, to dobry moment, żeby przełączyć się na prosty system. Bardzo dobrze uzupełnia to podejście kategoria:
Płynność i gotówka.
W praktyce trzy dźwignie robią największą różnicę:
1) Prosty scoring klienta (limit + termin + zasady)
Nie potrzebujesz skomplikowanego systemu. Potrzebujesz reguł:
- limit kupiecki (ile maksymalnie może być „w drodze”),
- termin płatności zależny od ryzyka,
- zasada stop-klatki (co robimy przy przekroczeniu limitu/terminu).
2) Przypomnienia (przed i po terminie)
Wystarczą dwa kroki:
- przypomnienie 3 dni przed terminem,
- przypomnienie dzień po terminie.
To redukuje „niezręczność” i usuwa wymówkę „nie było czasu”.
3) Tygodniowy przegląd gotówki i należności (30–45 min)
Stały rytm, jeden widok, najbliższe 4–8 tygodni:
- co wpłynie,
- co nie wpłynie,
- co robimy z TOP należności.
Tu świetnym „kręgosłupem” jest:
13-tygodniowa prognoza płynności — bo uprzedza problemy zanim dotrą do konta.
Szybki test: czy Twoja firma jest w grupie ryzyka?
Jeśli choć raz w ostatnich 12 miesiącach zdarzyło Ci się:
- czekać ponad 60 dni na zapłatę,
- mieć problem z regulowaniem zobowiązań mimo wystawionych faktur,
- „odkładać” kontakt z dłużnikiem, bo było niezręcznie,
…to problem najpewniej istnieje — i warto go uporządkować procesowo.
Dlaczego to ważne właśnie teraz: rośnie obawa o przetrwanie
W badaniu przygotowanym dla BIG InfoMonitor i BIK 26% firm deklaruje obawę upadłości lub zawieszenia działalności w 2026 r. To szczególnie widoczne w sektorach takich jak przemysł, handel i budownictwo.
Dobra wiadomość: zatory to zwykle problem procesowy. A proces da się naprawić szybciej, niż większość firm zakłada.
Plan na 30 dni: minimum działań, które daje efekt
- Weryfikacja i segmentacja klientów (ryzyko → termin → limit)
- Reguły przypomnień i eskalacji (kto, kiedy, co wysyła)
- TOP10 należności — właściciel sprawy i termin kolejnego kroku
- Cotygodniowy rytm przeglądu gotówki i należności
Jeśli potrzebujesz wsparcia „na godziny” (bez etatu i bez długiego projektu), zobacz:
VCFO / Wirtualny Dyrektor na godziny w praktyce.
FAQ
Jakie są najczęstsze przyczyny zatorów płatniczych?
Najczęściej: brak weryfikacji klienta, zbyt długie terminy „dla wszystkich” oraz brak regularnego monitoringu i eskalacji należności.
Ile wynoszą zaległości firm w Polsce?
Z danych BIG InfoMonitor i BIK wynika, że na koniec listopada 2025 r. zaległości firm sięgały ok. 46,2 mld zł.
Czy zator da się ograniczyć bez drogiego systemu?
Tak. Najpierw działa proces: scoring, limity, przypomnienia, odpowiedzialność i tygodniowy rytm przeglądu.
Źródła
- BIG InfoMonitor – informacja prasowa (badanie Keralla Research, 76% firm planuje działania)
- Bankier.pl – dane BIG InfoMonitor/BIK o zaległościach (ok. 46,2 mld zł na koniec XI 2025)
- BIG InfoMonitor – „co czwarta firma obawia się upadłości” (26% obaw)
- Keralla Research / BIG InfoMonitor – materiał źródłowy (19% vs 1% w 2022)


