Wiekowanie należności w praktyce. Jak lista faktur po terminie zmienia się w odzyskaną gotówkę

Udostępnij artykuł:

Na początku była zwykła tabela należności.

Klient. Faktura. Kwota. Termin płatności. Liczba dni po terminie.

Wszystko było widać.

Tylko pieniędzy nadal brakowało na koncie.

I to jest częsty problem w firmach. Raport istnieje, księgowość ma dane, właściciel widzi przeterminowane faktury, ale nadal nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytanie:

które pieniądze naprawdę wrócą i czy wystarczą na najbliższe płatności?

W jednym z projektów zaczęliśmy właśnie od takiej listy. Bez wielkiej rewolucji. Bez wdrażania nowego systemu. Bez magicznego maila, który nagle rozwiązuje wszystkie problemy.

Po prostu: wiekowanie należności, priorytety, telefony, statusy, odpowiedzialność i plan gotówki.

Efekt?

Po pierwszym tygodniu przeterminowane należności były niższe o prawie 88 tys. zł.

Po 10 tygodniach całkowity poziom należności spadł o ponad 322 tys. zł, a zaległości po terminie utrzymywały się o ponad połowę niżej niż na starcie.

Nie dlatego, że ktoś „mocniej przycisnął klientów”.

Tylko dlatego, że firma przestała patrzeć na należności jak na tabelę do omówienia raz na jakiś czas.

Zaczęła traktować je jak gotówkę, która albo wróci na konto, albo za chwilę rozwali plan płatności.

Case study: lista była, pieniędzy nie było

Na starcie projektu firma miała klasyczny raport należności.

Były faktury w terminie. Były faktury po terminie. Były koszyki opóźnień. Były kwoty. Teoretycznie wszystko było pod kontrolą.

Tylko że sama informacja o tym, że faktura jest po terminie, niewiele zmienia.

To trochę tak, jakby patrzeć na kontrolkę w samochodzie i mówić:

„No tak, świeci się.”

Świetnie.

Ale co robimy dalej?

W firmie problem nie polegał na tym, że nikt nie wiedział o należnościach. Problem polegał na tym, że raport nie prowadził do decyzji.

Nie było jasne:

  • które faktury ruszyć najpierw,
  • kto ma zadzwonić do klienta,
  • czy faktura jest zaakceptowana po stronie klienta,
  • czy brakuje dokumentów,
  • które obietnice płatności są realne,
  • które wpływy są potrzebne do najbliższych płatności firmy.

Czyli raport był.

Ale zarządzania należnościami jeszcze nie było.

Quick wins: prawie 88 tys. zł mniej po terminie w tydzień

Na początku nie szukaliśmy cudów.

Szukaliśmy szybkich zwycięstw.

Czyli takich należności, które były po terminie, ale miały wysoką szansę odzyskania, jeśli ktoś szybko uporządkuje temat.

Czasem klient nie płacił, bo brakowało dokumentu.

Czasem faktura utknęła u niewłaściwej osoby.

Czasem potrzebny był telefon, a nie kolejny mail.

Czasem klient mówił „zapłacimy”, ale nikt nie zapytał:

kiedy konkretnie?

W pierwszym tygodniu skupiliśmy się na największych i najbardziej realnych należnościach. Nie na całej liście naraz. Nie na drobnicy. Nie na wysyłaniu przypomnień hurtowo.

Na tym, co mogło szybko wrócić na konto.

Efekt: przeterminowane należności spadły z 159 322 zł do 71 335,55 zł.

To oznacza spadek o 87 986,45 zł w tydzień.

Około 55%.

I właśnie o to chodzi w quick wins.

Nie o to, żeby udawać, że każdy problem da się rozwiązać w siedem dni.

Nie da się.

Ale bardzo często w należnościach leżą pieniądze, które nie wymagają wielkiej batalii prawnej. Wymagają porządku, telefonu, ustalenia statusu i konkretnej daty płatności.

10 tygodni pracy: mniej należności i większa kontrola nad gotówką

Po pierwszym tygodniu nie chodziło już tylko o szybkie odzyskanie pieniędzy.

Chodziło o rytm.

Bo jednorazowe ruszenie należności daje ulgę. Ale jeśli firma wraca potem do starych nawyków, za chwilę problem pojawia się znowu.

W ciągu 10 tygodni całkowity poziom należności spadł z 595 780,41 zł do 272 994,96 zł.

To ponad 322 tys. zł mniej w należnościach.

Ważne: nie piszę, że cała ta kwota była efektem samej windykacji przeterminowanych faktur. Całkowity poziom należności zależy też od sprzedaży, fakturowania, bieżących wpływów i cyklu płatności.

Ale właśnie dlatego ten projekt jest ciekawy.

Bo nie chodziło o „ściganie faktur” jako osobne działanie.

Chodziło o połączenie kilku rzeczy:

  • wiekowania należności,
  • cotygodniowego rytmu działań,
  • priorytetu na największe kwoty,
  • statusów przy ważnych fakturach,
  • planu gotówki,
  • rozmów z klientami i dostawcami.

Dzięki temu firma zaczęła wcześniej widzieć, kiedy gotówka może spaść poniżej bufora bezpieczeństwa.

Bufor bezpieczeństwa jako sygnał do działania

To zmienia rozmowę.

Bo wtedy nie czekasz, aż problem uderzy.

Wiesz wcześniej, że trzeba mocniej uruchomić działania windykacyjne, potwierdzić wpływy od klientów i jednocześnie zaplanować płatności wychodzące.

To nie jest już nerwowe pytanie:

„Czy jakoś dociągniemy do końca miesiąca?”

To jest konkretna praca na liczbach.

Widzimy lukę. Widzimy ryzyko. Widzimy, które wpływy są potrzebne. Widzimy też, z którymi dostawcami trzeba rozmawiać wcześniej, zamiast udawać, że temat sam się rozwiąże.

Co naprawdę zadziałało

Największa zmiana nie polegała na tym, że ktoś nagle zaczął wysyłać więcej maili.

Maili w firmach zwykle nie brakuje.

Brakuje decyzji, co zrobić po mailu.

W praktyce zadziałało kilka prostych rzeczy.

1. Nie ścigaliśmy wszystkiego naraz

To jest częsty błąd.

Firma widzi dużą listę faktur po terminie i próbuje ruszyć wszystko.

Wysyła dziesiątki przypomnień. Każdy coś sprawdza. Ktoś komuś coś przekazuje. Po tygodniu jest dużo aktywności, ale mało konkretu.

My zaczęliśmy od faktur, które miały największy wpływ na gotówkę.

Najpierw pytanie:

które należności naprawdę zmieniają sytuację w najbliższych dniach?

Dopiero potem działanie.

2. Telefon był ważniejszy niż kolejny mail

Mail jest wygodny.

Ale wygoda nie zawsze oznacza skuteczność.

Przy większych fakturach trzeba było ustalić konkrety:

  • czy faktura dotarła,
  • czy jest zaakceptowana,
  • czy brakuje dokumentów,
  • kto zatwierdza płatność,
  • jaka jest realna data przelewu.

Nie chodziło o agresję.

Chodziło o zejście z poziomu „sprawdzimy” na poziom konkretnej odpowiedzi.

3. Każda ważna faktura dostała status

Samo „po terminie” to za mało.

Faktura po terminie może oznaczać kilka różnych rzeczy.

Może brakować dokumentu. Może być spór. Może klient czeka na akceptację. Może przelew jest zaplanowany. Może klient ma problem z płynnością. Może po prostu unika kontaktu.

W raporcie zaczęliśmy więc patrzeć nie tylko na dni opóźnienia, ale też na status.

Przykładowo:

  • zaakceptowana, przelew zaplanowany,
  • brak dokumentu,
  • do wyjaśnienia z handlowcem,
  • spór po stronie klienta,
  • obietnica płatności bez potwierdzenia,
  • brak kontaktu,
  • wysokie ryzyko.

To zmienia raport z listy problemów w listę działań.

4. Należności trafiły do planu gotówki

To był najważniejszy element.

Bo jeśli klient obiecuje zapłatę za 21 dni, a firma potrzebuje pieniędzy za 5 dni, to taka obietnica nie rozwiązuje najbliższego problemu.

Dlatego większe należności trzeba było wpisać do planu gotówki.

Nie tylko jako kwotę.

Również jako:

  • realną datę wpływu,
  • poziom pewności,
  • osobę odpowiedzialną,
  • kolejny krok, jeśli pieniądze nie przyjdą.

Dopiero wtedy widać, czy firma ma pieniądze w planie, czy tylko nadzieję w tabeli.

Co to jest wiekowanie należności

Wiekowanie należności to podział niezapłaconych faktur według czasu opóźnienia.

Najczęściej wygląda to tak:

  • faktury nieprzeterminowane,
  • 1–30 dni po terminie,
  • 31–60 dni po terminie,
  • 61–90 dni po terminie,
  • powyżej 90 dni po terminie.

W praktyce można stosować też dokładniejsze koszyki, na przykład 1–7, 8–14, 15–30, 31–60, 61–90 i 90+ dni po terminie.

Taki raport pokazuje, ile pieniędzy klient powinien już zapłacić i jak długo firma na te pieniądze czeka.

To bardzo potrzebne.

Ale samo wiekowanie należności nie wystarczy.

Bo właściciel nie potrzebuje tylko informacji, że klient zalega 42 dni.

Właściciel potrzebuje wiedzieć:

  • czy ta faktura realnie wpłynie,
  • kiedy może wpłynąć,
  • kto ma doprowadzić temat do zapłaty,
  • czy ta płatność jest potrzebna do najbliższych zobowiązań,
  • co robimy, jeśli klient znowu powie „zapłacimy w przyszłym tygodniu”.

Bez tego raport pokazuje przeszłość.

A gotówkę trzeba planować do przodu.

Dlaczego sama tabela 1–30, 31–60 i 60+ dni nie wystarcza

W wielu firmach wiekowanie należności kończy się na tabeli.

Jest raport. Jest PDF. Jest eksport z systemu. Czasem nawet kolorowy.

Zielone, żółte, czerwone.

Ładnie wygląda.

Tylko że kolor w tabeli nie płaci faktur.

Problem polega na tym, że standardowe koszyki wiekowania pokazują czas opóźnienia, ale nie pokazują wpływu na płynność.

Przykład.

Masz trzy przeterminowane faktury:

  • 2 000 zł, 65 dni po terminie,
  • 14 000 zł, 32 dni po terminie,
  • 220 000 zł, 6 dni po terminie.

Jeśli patrzysz tylko na liczbę dni po terminie, najbardziej „czerwona” wydaje się pierwsza faktura.

Ale jeśli za tydzień masz wynagrodzenia, VAT, leasingi i dostawców, to najważniejsza może być ta trzecia.

Ta na 220 000 zł.

Mimo że jest po terminie dopiero kilka dni.

Dlatego wiekowanie należności trzeba czytać razem z kwotą, klientem, historią płatniczą i planem gotówki.

Sama liczba dni po terminie nie mówi jeszcze, gdzie jest największe ryzyko.

Mówi tylko, jak długo pieniądze nie przyszły.

Wiekowanie należności a plan gotówki

To jest miejsce, w którym wiekowanie należności zaczyna naprawdę pracować dla właściciela.

Nie wtedy, kiedy pokazuje tabelę.

Tylko wtedy, kiedy łączy się z planem gotówki.

Bo możesz mieć kilkaset tysięcy złotych należności i nadal nie wiedzieć, czy firma bezpiecznie przejdzie przez najbliższy miesiąc.

Dlaczego?

Bo brakuje odpowiedzi na pytanie:

kiedy te pieniądze naprawdę wpłyną i co się stanie, jeśli nie wpłyną na czas?

W tym projekcie kilkukrotnie widzieliśmy z wyprzedzeniem, że poziom gotówki spadnie poniżej bufora bezpieczeństwa.

To był konkretny sygnał do działania.

Nie „może trzeba coś zrobić”.

Tylko: w tym tygodniu trzeba mocniej uruchomić windykację, sprawdzić największe należności, potwierdzić daty przelewów i jednocześnie dokładniej zaplanować nadchodzące płatności.

Wpływy od klientów to tylko jedna strona gotówki

Przy zarządzaniu gotówką nie działa się tylko po stronie wpływów.

Działa się też po stronie wydatków.

Jeżeli widzieliśmy, że wpływy od klientów mogą nie wejść na czas, wcześniej rozmawialiśmy z dostawcami.

Bo właśnie tak często zaczynają się zatory płatnicze w firmie. Klient opóźnia przelew, firma przesuwa płatność do dostawcy, a problem z należnościami zaczyna przechodzić na zobowiązania i bieżące dostawy.

Czasem negocjowaliśmy przesunięcie terminu płatności.

Czasem ustalaliśmy częściową spłatę.

Czasem dzieliliśmy większą płatność na etapy.

I to jest jedna z rzeczy, które wielu właścicieli docenia dopiero w praktyce.

Komunikacja z dostawcą w takiej sytuacji naprawdę ma znaczenie.

Lepiej zadzwonić wcześniej i powiedzieć:

„Mamy przesunięcie po stronie należności. Chcemy zapłacić, ale potrzebujemy ustalić termin albo częściową płatność.”

niż milczeć, przeciągnąć płatność i liczyć, że nikt nie zauważy.

Dostawca może nie być zachwycony.

Ale zwykle dużo lepiej reaguje na wcześniejszą, konkretną informację niż na ciszę.

Dlatego większe należności powinny trafiać do planu gotówki z realną datą wpływu i poziomem pewności.

Na przykład:

  • faktura 80 000 zł, klient potwierdził przelew na piątek, pewność wysoka,
  • faktura 120 000 zł, klient mówi „w przyszłym tygodniu”, pewność średnia,
  • faktura 45 000 zł, brak kontaktu od 10 dni, pewność niska,
  • faktura 200 000 zł, spór o dokumenty, nie liczyć w najbliższych wpływach.

To zupełnie inny poziom rozmowy.

Nie „ile mamy należności”.

Tylko:

  • które wpływy są realne,
  • które są ryzykowne,
  • które zobowiązania od nich zależą,
  • z którymi dostawcami trzeba porozmawiać wcześniej,
  • co robimy, jeśli pieniądze nie przyjdą.

Tu dobrze działa 13-tygodniowa prognoza płynności. Nie jako wielki model finansowy, tylko jako praktyczny widok: co wpłynie, co wyjdzie i w którym tygodniu zaczyna brakować gotówki na bieżące płatności.

Jeżeli chcesz zobaczyć szerszy mechanizm, przeczytaj też wpis filarowy: Płynność finansowa firmy: dlaczego zysk nie oznacza gotówki.

Jak połączyć wiekowanie z polityką windykacyjną

Wiekowanie należności pokazuje, gdzie jesteś.

Polityka windykacyjna mówi, co masz zrobić dalej.

Te dwa elementy powinny pracować razem.

Jeśli raport pokazuje fakturę 3 dni po terminie, może wystarczyć mail i sprawdzenie statusu.

Jeśli pokazuje fakturę 10 dni po terminie na dużą kwotę, potrzebny jest telefon.

Jeśli pokazuje fakturę 30 dni po terminie, a klient dalej zamawia nowe zlecenia, trzeba podjąć decyzję, czy firma nadal chce finansować tego klienta.

I to nie powinna być decyzja podejmowana w emocjach.

Dlatego w dobrej polityce windykacyjnej warto ustalić progi działania:

  • kiedy idzie przypomnienie,
  • kiedy trzeba zadzwonić,
  • kiedy temat trafia do właściciela,
  • kiedy blokujemy kolejne zlecenia,
  • kiedy klient wymaga krótszego terminu płatności lub przedpłaty.

Szerzej opisałem to we wpisie: Polityka windykacyjna w firmie: jak odzyskiwać pieniądze bez chaosu.

A jeśli masz teraz konkretną fakturę, której klient nie zapłacił, zacznij od artykułu: Klient nie płaci faktury. Co zrobić teraz i dlaczego to się powtarza?.

Czego nie robić przy analizie należności

Nie patrz tylko na liczbę dni po terminie

Liczba dni jest ważna, ale sama nie wystarczy. Faktura po terminie 5 dni może być ważniejsza niż faktura po terminie 50 dni, jeśli jest duża i potrzebna do najbliższych płatności.

Nie zaczynaj od drobnicy, jeśli duże kwoty blokują gotówkę

Drobne faktury też trzeba odzyskiwać, ale jeśli największy problem siedzi w kilku dużych należnościach, tam powinien iść pierwszy wysiłek. Wysyłanie 40 maili może wyglądać aktywnie, ale trzy dobre rozmowy czasem robią większą różnicę.

Nie zakładaj, że „klient zawsze płaci”

To, że klient płacił w przeszłości, nie znaczy, że ta konkretna płatność jest bezpieczna. Szczególnie jeśli kwota jest większa niż zwykle, dokumenty są niekompletne albo klient zaczyna unikać konkretnej daty przelewu.

Nie traktuj wiekowania jako raportu tylko dla księgowości

Księgowość może przygotować dane. Ale decyzje o telefonie, eskalacji, blokadzie sprzedaży czy zmianie warunków płatności są biznesowe. To nie jest wyłącznie temat administracyjny.

Nie licz w planie gotówki pieniędzy, które są tylko nadzieją

Jeśli klient mówi „może w przyszłym tygodniu”, to nie jest pewny wpływ. W planie gotówki trzeba odróżniać płatności potwierdzone od życzeniowych. Nadzieja nie płaci leasingów.

Podsumowanie

Wiekowanie należności jest potrzebne.

Ale sama tabela faktur po terminie nie wystarcza, jeśli właściciel chce realnie zarządzać gotówką.

W opisanym projekcie szybkie uporządkowanie największych należności dało efekt już po pierwszym tygodniu: prawie 88 tys. zł mniej w fakturach po terminie.

Po 10 tygodniach całkowity poziom należności był niższy o ponad 322 tys. zł, a przeterminowane należności utrzymywały się o ponad połowę niżej niż na starcie.

Najważniejszy nie był jednak sam raport.

Najważniejsze było to, że raport zaczął prowadzić do decyzji.

Kto dzwoni. Do kogo. Po co. Która faktura jest realna do odzyskania. Która wpływa na plan gotówki. Z którym dostawcą trzeba wcześniej porozmawiać. Której płatności nie wolno traktować jak pewnej.

Bo w firmie nie chodzi tylko o to, żeby wiedzieć, kto jest po terminie.

Chodzi o to, żeby wiedzieć, które pieniądze są potrzebne teraz, które są ryzykowne i gdzie trzeba działać, zanim zacznie brakować gotówki na bieżące płatności.

Najczęściej zadawane pytania

Co to jest wiekowanie należności?

Wiekowanie należności to podział niezapłaconych faktur według czasu opóźnienia, na przykład 1–30, 31–60, 61–90 i powyżej 90 dni po terminie. Raport pokazuje, jak długo firma czeka na pieniądze od klientów.

Po co robić wiekowanie należności w firmie?

Wiekowanie należności pomaga zobaczyć, które faktury są po terminie, jak duże kwoty są zamrożone u klientów i gdzie trzeba podjąć działania. Sam raport powinien jednak prowadzić do decyzji: telefonu, eskalacji, blokady sprzedaży albo aktualizacji planu gotówki.

Czy sama lista faktur po terminie wystarczy?

Nie. Sama lista pokazuje, co już się wydarzyło, ale nie mówi, które faktury są najważniejsze dla najbliższych płatności. Dlatego wiekowanie należności warto połączyć z kwotą faktury, statusem klienta, realną datą wpływu i planem gotówki.

Jak często analizować wiekowanie należności?

W firmach, w których płynność zależy od terminowych płatności klientów, warto patrzeć na należności przynajmniej raz w tygodniu. Przy większych problemach z gotówką najważniejsze faktury powinny być sprawdzane częściej, szczególnie przed wynagrodzeniami, VAT-em, leasingami i dużymi płatnościami do dostawców.

Jak połączyć wiekowanie należności z planem gotówki?

Największe i najważniejsze należności trzeba wpisać do planu gotówki z realną datą wpływu oraz poziomem pewności. Dzięki temu firma widzi, które płatności od klientów są potrzebne do pokrycia zobowiązań w najbliższych tygodniach i może wcześniej rozmawiać z dostawcami, jeśli wpływy się przesuwają.

Czym różni się wiekowanie należności od windykacji?

Wiekowanie należności pokazuje, które faktury są po terminie i jak długo firma czeka na płatność. Windykacja to działania podejmowane na podstawie tych informacji: przypomnienie, telefon, eskalacja, harmonogram spłat, blokada sprzedaży lub inne kroki.

Czytaj dalej:

Sprawdź, gdzie stoi gotówka

Bezpłatna konsultacja strategiczna: 30 minut na Teams

Jeżeli należności rosną, klienci płacą po terminie i zaczyna to wpływać na gotówkę w firmie, zacznijmy od krótkiej rozmowy. Sprawdzimy, czy problem leży w należnościach, terminach płatności, procesie fakturowania, marży czy braku planu gotówki.

Po tej rozmowie powiemy wprost, czy widzimy sens dalszej pracy i głębszego wejścia w liczby. Bez zgadywania i bez sprzedawania na siłę.

  • 30 minut rozmowy na Teams
  • wstępne nazwanie problemu: należności, gotówka, terminy płatności, marża lub proces
  • decyzja, czy dalsza praca ma sens

Umów bezpłatną konsultację →

lub napisz biuro@ronin-consulting.pl · zadzwoń 503 981 739

„`

Jacek Piec – założyciel Ronin Consulting, doradca finansowy dla właścicieli MŚP specjalizujący się w marży, gotówce i płynności finansowej. Przez ponad 20 lat pracował w finansach w firmach takich jak Mars, AstraZeneca i Moderna. Pomaga firmom z produkcji, handlu i logistyki sprawdzić, gdzie uciekają pieniądze i co blokuje płynność. → Więcej o autorze

Tags: DSO, faktury po terminie, gotówka w firmie, należności, należności przeterminowane, opóźnione płatności, plan gotówki, płynność finansowa, wiekowanie należności, windykacja
Zatory płatnicze w firmie. Co się dzieje, gdy klient nie płaci, a Ty opóźniasz płatność do dostawcy?
Polityka windykacyjna w firmie: jak odzyskiwać pieniądze bez chaosu

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Umów krótką, bezpłatną konsultację lub napisz wiadomość — odezwiemy się w 24h robocze.